Zamknij

Maraton z wózkiem!

Ktoś może pomyśli, że to głupota „męczyć” dziecko i biec z nim maraton, ale co za różnica czy jak pcham wózek to biegnę, czy idę? Dla malucha to przecież nie ma znaczenia, ważne że nim buja 😉  Inaczej ma się sprawa z osobą, która wózek prowadzi – biec lub iść to już robi różnicę. Reasumując, można ewentualnie przyjąć, że głupotą jest tak się męczyć biegnąc i pchając wózek jednocześnie, ale… każdy kto biega i kocha bieganie zrozumie mnie doskonale.

Mój pomysł na wzięcie udziału w maratonie z wózkiem zrodził się jak zaczęłam
biegać z X-runem. Królewski dystans ma coś w sobie – jak się już go raz przebiegnie, to ciągnie żeby jeszcze raz, i jeszcze raz, i mnie też tak ciągnęło. Wiedziałam, że na 4 godziny nie zostawię dziecka nikomu, więc jak chcę pobiec to muszę w wózkiem.

x-lander_maraton_Mam Wozek

No i stało się, pierwszy maraton przebiegnięty z wózkiem X- lander X- run za nami.

Padło na Wrocław. Dlaczego? Bo po pierwsze blisko z Opola, po drugie – sentyment do miasta, po trzecie – wiadomo, we Wrocławiu na maratonie zawsze jest ciepło, tak jak w Opolu na festiwalu zawsze pada 😉 no i trasa fajna, a w tym roku jakby specjalnie zmieniona pod wózek. Wyeliminowany praktycznie  został bruk, na który się wbiegało w okolicach 32 km, także moje obawy, że będę musiała iść, pchając wózek nie sprawdziły się. Jedynie w miejscach, w których przebiegało się przez tory tramwajowe zwalniałam i przechodziłam, żeby Mii nie „wytelepać” za bardzo – no i mogłam sobie wtedy odpocząć na kilka sekund.

Generalnie, każdemu kto rozważa przebiec maraton z dzieckiem w wózku, polecałabym Maraton Wrocławski. Nawierzchnia we Wrocławiu jest świetna, a trasa szeroka na tyle, że nie trzeba się martwić, że ktoś na nas wpadnie. Pamiętać jedynie należy, aby ze względów bezpieczeństwa ustawić się w ostatniej strefie na starcie – może wybiega się ze stadionu jako ostatni za to potem tylko wyprzedza innych biegaczy ;).

Na trasie maratonu jest kilka ostrych zakrętów, o których informował spiker przed startem, z prośbą o zachowanie ostrożności, ale dzięki nachylonym pod kątem kół w X-run’ie, wózek na zakrętach był stabilny i się nie przechylał. Pokonując 42 km poczułam, jak ważne jest by wózek był lekki i doceniłam za to swojego X- runa – mogłam biec, trzymając go jedną ręką.

Pisząc o maratonie nie można nie wspomnieć o wspaniałej atmosferze jaka tam panowała. Kibice byli niesamowici – na widok wózka dopingowali mnie, klaskali, krzyczeli, wiwatowali, i motywowali do biegu. Biegacze również okazali mi dużo pozytywnych emocji i ciepłych słów uznania. Kilka osób poprosiło mnie nawet, czy może popchać wózek, bo strasznie ich ciekawiło jak się biegnie.

CZYTAJ:  Bezpieczny, piękny, wygodny – jaki powinien być idealny wózek?

Maraton ukończyłam z czasem 4:20 h, uplasowując się w generalnym zestawieniu 2642 pozycji, co wydaje mi się fajnym wynikiem jak na 3 miesiące po porodzie, 2 karmienia na trasie i zmianę pieluchy.

Maleńka była bardzo dzielna i prawie całą trasę spała, pewnie zadowolona z tak długiego spaceru.

Kasia Urbańska